COLD LOVE Mariusza Przybylskiego

Reflektory, ścianka, czerwony dywan, stado fotoreporterów krzyczących tradycyjne „w prawo!”, „w lewo!”, „tutaj spójrz, tutaj”, kamery, dyktafony, tablety ( jak w naszym przypadku), zdjęcia,  wywiady,zdjęcia, wywiady i jeszcze raz kontrowersje. Tak było i tym razem, tylko trochę…spokojniej. Dlaczego? Ani nie pojawiła się Doda, ani Natalia Siwiec, nie było też Pikeja, a i goła dupa wszystkich zawiodła. Oczywiście, że była, ale z zakrytą dupą, a to już nie to samo…

Pokaz odbył się w Nowym Teatrze Krzysztofa Warlikowskiego. Miejsce urocze, przyjemne dla oczu, dla ciała – trochę gorzej. Dlaczego? W środku znajdowały się 2 sale, w jednej był bar, ścianka, palarnia i stoliki, a w drugim wybieg. Pomieszczenie, w którym odbył się sam pokaz do największych nie należało, a liczba osób, które zostały zaproszone (+ te, którym wydawało się, że są zaproszone, ale o tym za chwileczkę) była o dużo… za duża. W efekcie nie wszyscy goście mogli zobaczyć pokaz, gdyż nie zmieścili się do sali, z kolei ci, którym się to udało (mam tutaj na myśli celebrytów, na których czekał pierwszy rząd, nas, fotoreporterów i kilku innych szczęśliwców) opuszczając saunę, tfu…sale, wyglądali na bardziej zmęczonych i przemoczonych niż kilkanaście minut wcześniej.

Co do zaproszonych gości. W pierwszym rzędzie zasiadły takie gwiazdy jak Mateusz Damięcki, Olga Bołądź, Michał Piróg, Weronika Książkiewicz, Tomasz Ciachorowski, Tomasz Jacyków i projektanci Joanna Klimas, Łukasz Jemioł i duet Bohoboco. Jak wiemy, galaktyka to nie tylko gwiazdy. Na pokaz przyszło także wielu stylistów, pasjonatów mody, dziennikarzy i tajemniczych gości, których nazwiska z niewiadomych przyczyn zniknęły z listy gości, bądź też gołąb nie doleciał na czas z zaproszeniem, które na pewno powinno zostać im dostarczone. Tego typu pokrzywdzonych pechowców okazało się być bardzo wiele… Mało tego, walczyli na słowa z panią, która sprawdzała w laptopie nazwisko każdego gościa do ostatniej chwili. „Nie ma Pana na liście gości – jestem na pewno – nie ma Pana – gdzieś na pewno jestem – przykro mi – proszę sprawdzić jeszcze raz”.  Dzięki temu, pomimo tego, że gwiazdy wyjątkowo przyjęły do wiadomości co oznacza, że pokaz rozpocznie się o godzinie 21 i przyszły na czas, przez pana X i panią Y pierwsza modelka wyszła na wybieg krótko po 22.

Przejdźmy do najważniejszej części wieczoru, czyli pokazu. Był to nasz pierwszy pokaz Mariusza Przybylskiego, w związku z tym byłyśmy bardzo podekscytowane. Już sam tytuł kolekcji „COLD LOVE” nas zaintrygował. Cała oprawa była bardzo piękna, duży wybieg mieniący się drobinkami brokatu, a po środku kolumny lśniących, czarnych zwisających tasiemek.  Już od pierwszych minut słysząc w tle cudowne „Coney Island Dreaming” znane wszystkim z filmu „Requiem for a dream” mogliśmy dostrzec, że projektant zdecydował się na połączenie materiałów, klasyki z futuryzmem, czy też samych emocji. Paniom zaproponowano sięgające ziemi suknie z jedwabiu, kostiumy o minimalistycznym kroju, czy też ogromne, farbowane, sztuczne futra.

Dla Panów projektant oprócz klasycznego garnituru przygotował skórzane spodnie i kurtki zdobione futrzanym zamkiem, co dawało całości nietuzinkowy wyraz.

Podsumowując… chapeau bas dla Pana Przybylskiego, bo kolekcja na prawdę trafiła do serc i to nie tylko naszych:) Chłodna elegancja, odcienie szarości, czerni i srebra idealnie kontrastowały z temperaturą, która panowała w sali wybiegowej ;) Może Mariusz Przybylski to przewidział i stąd właśnie nazwa COLD LOVE? ;)

A po pokazie, jak to zwykle bywa – zaatakowałyśmy kilka znanych Wam osób i przeprowadziłyśmy z nimi wywiady, tudzież totalnie na luzie pogawędziłyśmy ;) Standardowo pojawił się w naszych sidłach Michał Piróg oraz Kasia Sokołowska, później Mateusz Damięcki, Tomasz Ciachorowski, Tamara Subbotko i wielu, wielu innych. Zachęcamy Was tym samym do obejrzenia naszych rozmów z nimi na naszym kanale na YOUTUBE oraz do obejrzenia fotorelacji, którą umieściłyśmy na naszym facebookowym FANPEJDŻU !

Pozdrawiamy!
K&P

„Natalia Siwiec wystąpi w teledysku Jareda Leto?”

W trakcie przygotowywania filmików nagranych podczas wczorajszego pokazu Mariusza Przybylskiego postanowiłyśmy zdementować pewną plotkę.

Kiedy to 5 czerwca podczas występu zespołu 30 Seconds To Mars na tegorocznym Impact Festival, o godzinie 22:00 wraz z Jaredem Leto na scenie pojawiła się Natalia Siwiec, żeńska część widowni zapomniała o głodzie, pragnieniu, zmęczeniu i pełnym pęcherzu. Pojawiło się za to mnóstwo złowrogich spojrzeń, kilkaset nowych hejterów i… kilka pomidorów lecących w stronę sceny.

Sytuacja pogorszyła się kolejnego dnia, kiedy to Natalia na swoim instagramie umieściła zdjęcia z członkami zespołu. Od tej chwili stała się wrogiem nr 1 większości nastolatek w Polsce, kochanką wokalisty i przede wszystkim głupią i brzydką celebrytką, której trzeba zrobić krzywdę.

Jakby tego było mało, od ok tygodnia w mediach aż huczy o tym, że Natalia Siwiec WYSTĄPI w najnowszym teledysku zespołu 30 Seconds To Mars (według niektórych portali jest to klip Jareda Leto a nie zespołu…), a niektórzy odważyli się stwierdzić, że to właśnie tajemnicze spotkanie Natalii z zespołem (czytaj Jaredem Leto) za kulisami doprowadziło do narodzin tej cudownej idei o nawiązaniu współpracy.

Pewnie wszystkich bardzo interesuje co Jared i Natalia robili po drugiej stronie sceny oraz o czym rozmawiali? A może wspólnie oglądali teledysk 30STM do piosenki „Up in the air”, w którym pojawiły się usta i oczy pewnej pięknej dziewczyny…

hmm…. czyżby to była … Natalia?

Kochany pudelku, onecie, nocotku i inni, teledysk do piosenki „Up in the air” miał premierę 2 miesiące temu, ma się dobrze, a usta i oczy Natalii jeszcze lepiej! Zresztą…oceńcie sami! ;)



 

:))))

Dziękujemy redakcji Onet.pl za udostępnienie naszego wywiadu z Brianem Poniatowskim! :)

Jest nam niezmiernie miło!

A już za 5 dni w Warszawie odbędzie się pokaz najnowszej kolekcji Mariusza Przybylskiego! Oczywiście nie może nas tam zabraknąć ;) Po powrocie obiecujemy wszystko opisać na blogu:)

Zapraszamy również do polubienia nas na naszym „fanpejdżu” -> 
https://www.facebook.com/KAVOX?fref=ts

Do następnego!
K&P

„ Udało nam się zacząć realizować nasze marzenia muzyczne i zaczęło się to podobać innym”-wywiad z Michałem Wojtasem,liderem grupy Uniqplan

Istnieją jako zespół już 3 rok, na dniach wychodzi ich debiutancki album. Mają na swoim koncie supporty zespołów takich jak Gossip i Hurts. Single zespołu Uniqplan – bo o nim mowa, zdobywały szczyty na listach przebojów. Liczba ich fanów z dnia na dzień rośnie, bo poziom muzyki, którą tworzą jest na prawdę wysoki. Czym chłopaki kierują się w tworzeniu swojej muzyki i kto jest ich inspiracją, dowiecie się czytając rozmowę z liderem grupy – Michałem Wojtasem!

K&P: Utworzyliście zespół w 2010 roku, jak doszło do jego powstania?
Michał Wojtas: Wszystko zaczęło się od tego, że poznaliśmy się w różnych miejscach i okazało się, że każdy z nas ma podobny gust i zainteresowania muzyczne… Kiedyś słuchaliśmy tej samej muzyki, teraz lubimy dokładnie te same piosenki no i tym wszystkim to zaowocowało. Równolegle ja też miałem kilka swoich pomysłów na kawałki i różne inne rzeczy, które bardzo się chłopakom spodobały. Stwierdzili, że w to wchodzą, że gramy, a już na pierwszych próbach wyszło fajnie więc każdy uznał, że to jest to, co chce robić.

K&P: Skąd się wzięła nazwa Uniqplan?
Michał Wojtas: To jest takie słowotwórstwo właściwie – „uniq” i „plan” gdzie masz dwa wyrazy… Tak na prawdę chodziło o kombinację dwóch słów, które nam się spodobały. Nie ma w samej nazwie jakiegoś specjalnego ukrytego kodu, natomiast jak tak popatrzeć na to głębiej, to można dostrzec, że każdy człowiek jest unikalny na swój sposób, że nie ma dwóch takich samych osób, dwóch takich samych zespołów itd… Więc to wszystko jest gdzieś tam unikatowe na swój sposób. Można powiedzieć, że życie człowieka też jest unikatowe… Ale też, że jest gdzieś tam dla każdego człowieka jakiś plan ustalony odgórnie, że mamy wpływ na swoje życie, ale nie na wszystko.

K&P: Jesteście zespołem juz 3 lata, wchodzicie właśnie na polski rynek muzyczny – co zmieniło sie w ciagu tych 3 lat ?
Michał Wojtas: Bardzo dużo się zmieniło, wiecie… już samo to, że udało nam się zacząć realizować nasze marzenia muzyczne i zaczęło się to podobać innym. Bo to nie o to chodzi,żeby tylko nam było fajnie ale szczególnie aby było fajnie nam i innym ludziom, żeby właśnie inne osoby potwierdzały, że im się podobało np na koncertach… A już najbardziej sytuacje z wytwórniami, gdzie jak pokazywaliśmy materiały to były pozytywne reakcje. To się zmieniło o tyle, że dzięki wytwórni nagrywamy płytę, wydajemy ją…To nas wyprowadza, że tak powiem z marzeń, z sali prób, do czegoś na prawdę wysokiego o czym marzy każdy muzyk, żeby zrobić fajne piosenki, żeby się podobały i żeby się rozwijać.

K&P: Powiedziałeś o nowej płycie. Kiedy możemy się spodziewać jej premiery ? Miała być w kwietniu… Fani nie mogą już się doczekać !
Michał Wojtas: My też bardzo czekamy… i jest nam głupio kiedy musimy ciągle mówić, że jeszcze chwilka, jeszcze moment. Ale to jest tak, że płyta będzie emitowana przez polską wytwórnię ale cały proces, że tak powiem wydawniczy mieści się w Niemczech i tam też ciągle jakieś decyzje zapadają, co do dat itd… i to oni decydują kiedy jest to możliwe, zatem sami czekamy. Ale data już jest – będzie to 10 czerwca. Wtedy fizycznie będzie płyta już dostępna. Natomiast wcześnej z tego co pamiętam – 27 maj pojawi się elektronicznie w sieci, następnie od 3-ciego czerwca będzie już na iTunes i innych elektronicznych sklepach.

K&P: Dlaczego w ogóle wydajecie ją dopiero teraz ? Jesteście zespołem już 3 lata, czemu nie pomyśleliście o nagraniu albumu wcześniej?
Michał Wojtas: (śmiech) wiecie co to nie jest tak, że mamy gotową płytę od 3 lat i zwlekamy z jej wydaniem, bo przez pierwsze 2 lata właściwie tworzyliśmy te wszystkie piosenki, komponowaliśmy je, wybieraliśmy spośród wielu i dopiero tak na prawdę dopiero po 2 latach nagraliśmy ten materiał, czyli praktycznie my działamy w tym od roku już mając jakiś materiał… Działamy w tym od roku i potem się zaczęły rozmowy z wytwórniami i różne oferty. Ale tak na prawdę pierwsze dwa lata graliśmy i szukaliśmy tego materiału, więc to też nie jest tak, że my go już mamy od 3 lat i nie chcemy nikomu dać (śmiech)

K&P: O czym będzie opowiadała ta płyta ?
Michał Wojtas: O wszystkim co przeżywa dzisiaj współczesny młody człowiek i nie tylko… Na pewno są teksty pozytywne, które poruszają ważne tematy, które nas gdzieś tam dotykają. To są pozytywne wyznania. Nie piszemy nic negatywnego, bo finał jest zawsze pozytywny. Nawet jak są jakieś trudniejsze tematy to koniec jest pozytywny. Zależy nam na optymizmie i jednocześnie żeby teksty nie były banalne.

K&P: A kto jest autorem tekstów ? Z tego co widziałyśmy, to Marta Wojtas – Twoja siostra? Żona?
Michał Wojtas: To moja żona (śmiech)

K&P: Dlaczego właśnie Twoja żona pisze Wam teksty ?
Michał Wojtas: Ona już wcześniej pisała za mnie teksty w różnych projektach i myślę, że ma taki dar do pisania… Ja zdecydowanie nie jestem poetą i mam z tym trudność. Natomiast zawsze jest tak, że kiedy piszemy te teksty, to razem z Martą ustalamy mniej więcej o czym mają być, czego mają dotyczyć itd. To jest tak na prawdę wspólna, ciężka praca, bo nie jest łatwo napisać np tekst kiedy ja mam już gotową melodię. Ja się zajmuję muzyką i kiedy coś tworzę, mam jakąś melodię i potem chciałbym żeby Marta napisała do tego tekst to, to jest trudne. Wszystko musi mieć fajny tekst i jeszcze zgadzać się z melodią.

K&P: Wasza muzyka jest inspirowana zespołami takimi jak MGMT, KOL, U2… przyznamy Ci się, że gdy po raz pierwszy usłyszałyśmy „This make sense”, to pierwsze co nam przyszlo na myśl to MUSE. Czasem nawet oglądając Wasze sesje zdjęciowe widze stylizacje podobne do chłopaków z Muse…
Michał Wojtas: Uwielbiamy też Muse i to nie jest też tak, że się nimi nie inspirujemy. Inspirujemy się wieloma zespołami i nie jesteśmy w stanie ich wszystkich wymienić. Jest tego za dużo (śmiech). Ale ogólnie fajna uwaga, ciekawe… Bardzo lubimy też Muse więc fajnie, super.

K&P: Dlaczego nagrywacie piosenki w języku angielskim ? Myślicie, że po polsku by się tak nie sprzedały ?
Michał Wojtas: Z tego co wiem, to nawet niektórzy znawcy, uważają, że nawet lepiej po polsku by się sprzedało niż po angielsku. Myślę, że to jest kwestia estetyki ale też naszego wyboru. Nam się tak podoba, ładnie to brzmi, a też sami słuchamy zespołów zagranicznych, a jak już polskich, to też głównie takich, gdzie śpiewają po angielsku. Wydaje mi się, że to jest estetycznie ładniej brzmiące. Po prostu nam się tak podoba.

K&P: Wasza muzyka brzmi niczym zagraniczne zespoły, między innymi też te, którymi się inspirujecie. Nie wiedząc,że to muzyka od Was, cięzko się tak na prawdę zorientowac, że to nasz polski zespół. Czy taki właśnie jest Wasz zamysł ?
Michał Wojtas: Nie ma żadnego wzoru. Muzyka ma być dobra. Jeśli mówicie, że nie odróżniłybyście tego, to jest to fajny komplement dla nas, bo nie o to chodzi żeby odróżniać i rozróżniać. Muzyka ma się podobać albo nie – niezależnie z jakiego jest kraju.

K&P: Wasz najnowszy singiel „Wilderness” zajmuje obecnie 7-me miejsce na liście przebojów Eski Rock – był nawet okres, kiedy była ona na szczycie. Jak byś się do tego ustosunkował ?
Michał Wojtas: Bardzo się cieszymy z tej sytuacji. Zresztą poprzednie piosenki też na tej liście przebojów miały dosyć wysokie miejsca. To jest bardzo, bardzo miłe i fajne dla nas, kiedy ludzie mogą głosować, głosują i jeszcze nam o tym mówią. Pozostaje nam się tym cieszyć i oby tak było dalej.

K&P: Mieliście okazję tego roku wystąpić przed koncertem Hurts. Jak
do tego doszło ? Gracie zupełnie odmienną muzykę do tego zespołu.
Michał Wojtas: Gramy inną muzykę ale nie aż tak bardzo inną. To gdzieś tam razem tworzyło fajne połączenie.. My jako zespół supportujący, otwierający całe wydarzenie, stworzyliśmy fajną dynamiczną imprezę. I myślę, że może pod tym kątem organizatorzy to przewidzieli.

K&P: Czyli dostaliście po prostu zaproszenie od organizatorów aby zagrać ?
Michał Wojtas: Tak, tak. Jest nam bardzo miło z tego powodu. Świetnie było zagrać przed Hurts, świetnie było zagrać dla tylu ludzi. A najfajniejsze było to, że zostaliśmy ciepło,miło przyjęci na tym koncercie, a później wszyscy mówili, że była fajna impreza. Czułem tego dnia, że jest fajny kontakt z publicznością, że publika reaguje, bawi się dobrze, no i my bawiliśmy się dobrze. Więc jakaś taka chemia chyba zadziałała.

K&P: Udało Wam się porozmawiać z chłopakami z Hurts ?
Michał Wojtas: Oczywiście, że tak (śmiech). Fajnie, wiadomo, że to gwiazdy itd, nie mieliśmy jakiegoś długiego spotkania, kilka wspólnych zdjęć i zdań, natomiast bardzo fajnie. Pogadaliśmy z nimi trochę, było po prostu miło. Spotkaliśmy się kiedyś też z zespołem Gossip i powiem Wam, że z tamtą ekipą mieliśmy bardzo równe spotkanie. Spędziliśmy kilka godzin w takiej garderobie, później na wspólnej kolacji i było sporo czasu na różne pogaduchy, uściski i jakieś takie różne rzeczy i to na prawdę było MEGA.

K&P: Powiedz nam, jakie są plany zespołu Uniqplan na ten rok ? Wydajecie swój pierwszy album i co dalej? Jakaś trasa koncertowa?
Michał Wojtas: Właśnie bardzo czekamy na to. Oczekujemy, że zaraz po wydaniu płyty będą koncerty… Na pewno na jesień będzie trasa koncertowa, także mam nadzieję, że zjeździmy nasz kraj wzdłuż i wszerz po to żeby się pokazać. W planach jest jak najwięcej koncertów – granie gdzie się da. Zdradzę Wam jeszcze, że na dniach ukaże się nasz najnowszy teledysk do piosenki „Wilderness”.

K&P: To świetnie! Może zdradzisz nam też o czym będzie opowiadał ten teledysk?
Michał Wojtas: Mogę zdradzić, że w dużej, dużej części był on kręcony w ciepłym, słonecznym miejscu, a wręcz w dzikiej, pustynnej okolicy. Ale może nie będę mówił za wiele, nie chcę wszystkiego zdradzać:) Poczekajmy chwilę i zobaczymy!

K&P: Na koniec kilka słów od Ciebie dla Waszych fanów…
Michał Wojtas: Bardzo wszystkich zapraszam do słuchania naszych kawałków, żebyście mogli sobie wyrobić opinię w całości co do wszystkich piosenek, bo są one bardzo różne. Także, ja bym chciał aby jak najwięcej osób mogła posłuchać w całości i zobaczyć co my robimy, co my gramy i żebyśmy potem mogli się zobaczyć na koncertach. Żeby na tyle się spodobało żebyście chcieli potem przyjść na nasz koncert. To jest fajne kiedy przychodzą osoby, które znają piosenki, mogą razem z nami śpiewać, mogą też reagować… Bardzo chcielibyśmy to otrzymać od naszych własnych fanów, nie tylko tam przy okazji, tylko żeby ktoś kto słucha nas, żeby dla nas też przychodził. Tego sobie byśmy życzyli, a fanom życzymy żeby im się płyta podobała, żeby mieli czego słuchać.

K&P: My również Wam tego życzymy i mamy nadzieję do zobaczenia! Dzięki za rozmowę.
Michał Wojtas: Ja też dziękuję i mam także nadzieję, że do zobaczenia!



najnowszy teledysk do utworu „Wilderness”

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Przypominamy również o odwiedzinach i polubieniu naszego „fanpejdża” na facebook’u!:) Dzięki temu będziecie z nami zawsze na bieżąco !

klik : 
https://www.facebook.com/pages/KA-VOX/531673546874485?ref=hl