„Nie liczy się splendor, sukces i pieniądze, tylko wartości” – wywiad z Mają Sablewską

Przez wielu nazywana „Aniołem” i chyba ma to swoje logiczne uzasadnienie. Zmienia Polki na lepsze nie tylko na zewnątrz, a pomoc zagubionym i dotkniętym przez życie kobietom, jak sama mówi, dodaje jej skrzydeł.

O miłości i życiowych wartościach porozmawiałyśmy z Mają Sablewską.

10325714_880648351957947_2378354212848519807_n

Zaprojektowałaś kolekcję butów dla Carinii, masz też za sobą współpracę z Mohito. Nie myślałaś o tym, żeby stworzyć swoją własną, autorską kolekcję?

Cały czas o tym myślę, ale zrobię to wtedy, gdy będę na to w 100% gotowa. Na razie cudownie rozwijam swój program, który ma bardzo wysoką oglądalność. Póki co chcę ruszać ludzi, pokazać z czym się je moja moda, a dopiero później zajmę się swoją kolekcją. Oczywiście mam już konkretny pomysł, jeżeli chodzi o ciuchy, także kiedyś na pewno do tego dojdzie. Ja po prostu chciałabym z tym jeszcze chwilę poczekać. Przeczytałam wszystkie możliwe biografie projektantów i wydaje mi się, że po czterdziestce można zrobić najlepsze kolekcje, bo ma się wtedy wyrzeźbiony fundament swojego stylu. Ja tak naprawdę dopiero zaczynam, bo modą zajmuję się od 2 lat i chciałabym jeszcze popracować zanim stworzę własną kolekcję.

Zdradź nam coś na temat sesji w Plaboyu!

Zrobiłam to, jestem po sesji i nic więcej nie mogę powiedzieć!

Podobno specjalnie przygotowywałaś się do tej sesji i straciłaś między innymi na wadze.

Wiadomo, że się przygotowywałam bo chciałam dobrze wyglądać, dobrze się ze sobą czuć, ale jak wiecie, ja ogólnie preferuję zdrowy styl życia. Niedawno zaczęłam ćwiczyć jogę, w związku z czym moje ciało inaczej wygląda i wydaje się, że jestem chudsza ale tak wcale nie jest.

W jednym z ostatnich odcinków twojego programu zorganizowałaś uczestniczce bardzo romantyczne zaręczyny! Czy ty prywatnie jesteś też romantyczką i marzysz o takich zaręczynasz?

Mi jest dobrze tak jak jest i szczerze mówiąc cieszę się każdą dobrą rzeczą, którą dostaję od życia. Doświadczyłam różnych momentów, raz było gorzej, raz lepiej. Zdarzyło się, że jechałam tyłkiem bo betonie, a innym razem odbierałam nagrodę dla najlepszego menadżera. I prawda jest taka, że za każdym razem nie były dla mnie najważniejsze sukces, splendor, czy pieniądze, tylko wartości. Gdy rozstałam się z programem X Factor to pomyślałam sobie, że chcę robić w życiu coś pożytecznego i dlatego postanowiłam zrobić program dla Polek. Za każdym razem, gdy robię ten program, kiedy dochodzi w nim np do zaręczyn to ja się cieszę tak, jakby dotyczyło to mnie, jakbym to ja była tą kobietą. To mnie nakręca. A czy ja marzę o zaręczynach? Marzyłam o miłości i ona się pojawiła. Dla mnie historie pt zaręczyny i ślub to tylko jakiś etap, który jest przecież budowany na fundamencie miłości.

Jak na ciebie wpływają historie uczestniczek? Zabierasz je ze sobą do domu?

Wracam do domu i jestem przeszczęśliwa, że udało mi się pomóc. Ja nigdy nie odpuszczam. Produkcja ma mnie czasem po dziurki w nosie, bo czasem zmieniam kolor włosów uczestniczek przez 7 godzin. Nie wypuszczę nigdy żadnej z nich przed lustro dopóki nie będę w 100% zadowolona. Wtrącam się naprawdę do wszystkiego i jestem strasznym upierdliwcem (śmiech). Ale wpływa to na mnie w ten sposób, że mam ogromną pokorę do życia, bo każda historia, którą usłyszałam uświadamia mi tyle rzeczy, że cieszę się z tego co mam. To jest reakcja wiązana – ja dużo daję, ale też bardzo dużo dostaję. Czasami narzekamy na pogodę, zepsuty samochód, a to są tak błahe problemy, że jest mi za nie wstyd. Wiecie co jest najwspanialsze? Że mój program nie ma scenariusza, bo scenariusz przynosi życie.

Widać, słychać i czuć, że program dodaje ci skrzydeł!

Zdecydowanie dodaje mi skrzydeł i niewiarygodnej pewności siebie, bo kiedy mam tak wysoką oglądalność, kiedy czuję, że tym kobietom pomagam to wiem, że to jest właśnie to i że chcę to robić.

Masz jakieś nowe pomysły na program? Może pojawią się mężczyźni?

Mężczyźni się zgłaszają, ale niestety są to mężczyźni, którzy chcą po prostu przyjść i ubrać się w fajne ciuszki, a mnie to nie interesuje. Moją ideą jest zmienianie ludzi wewnątrz, po to, żeby na zewnątrz można było wszystko poukładać. Jeśli znajdzie się odpowiedni facet to jak najbardziej zaproszę go do swojego programu.

10357723_905243032850866_3131605383377300908_o

One thought on “„Nie liczy się splendor, sukces i pieniądze, tylko wartości” – wywiad z Mają Sablewską

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>