Na samotność terapia, nawet ta zwariowana.

W dzisiejszych czasach każdy, niezależnie od wieku, płci, wykształcenia, wagi i posady goni za miłością. Nawet ci, którzy na co dzień żyją w na pozór szczęśliwych związkach uciekają do wirtualnego świata, aby zasmakować czegoś nieznanego i ekscytującego. Więc może to nie jest gonitwa za miłością, a po prostu pragnienie doświadczenia czegoś, co jest zakazane, a więc tak bardzo podniecające?

Przyznaj się sama przed sobą ile razy zaczepiłaś na Facebooku żonatego faceta, ile razy szukałaś na Spotted chłopaka, który wpadł ci w oko w metrze, ile kobiet podrywasz na portalach randkowych, ilu kandydatów na męża znalazłaś na zaadoptujfaceta.pl i ile razy zdradziłeś swoją żonę z długonogą, blond pięknością/pięknościami.
Te realia w przezabawny i dosadny sposób przedstawia sztuka „Zwariowana terapia”, której premiera miała miejsce wczoraj na deskach Teatru Komedia.

Główni bohaterowie komedii to dwójka trzydziestolatków, którzy za namową swoich terapeutów szukają miłości w ogłoszeniach towarzyskich. Jak się można szybko zorientować, terapeuci są o wiele bardziej zaburzeni niż ich pacjenci.
Sztuka okazała się zabawna, błyskotliwa i co najistotniejsze – mówi o potrzebie bliskości.

Po premierze postanowiłyśmy zapytać aktorkę, Klaudię Halejcio o to, czy zdarzyło jej się szukać miłości za pomocą portali randkowych, czy umówiła się kiedyś na randkę ze swoim fanem i czy osobom publicznym trudniej jest znaleźć miłość.

Umówiłaś się kiedykolwiek z osobą poznaną w internecie?

Ja nigdy, ale moja siostra poznała w ten sposób swojego męża! Umówiła się z nim przez portal randkowy. Zakochali się w sobie i już od lat są szczęśliwym małżeństwem. Myślę, że warto korzystać z tego typu rzeczy, jeśli ktoś tego potrzebuje. Teraz powstaje mnóstwo aplikacji, dzięki którym łatwo można poznać nową osobę. Mam też przyjaciółkę, która znalazła w ten sposób partnera i mam nadzieję, że to będzie miłość na całe życie.

A ty nie myślałaś nigdy o tym żeby założyć sobie konto na jednym z portali?

Chyba na razie tego nie potrzebuję.

Umówiłaś się kiedyś ze swoim fanem?

Nie, tak naprawdę nigdy się nie umówiłam z moim fanem, chociaż codziennie dostaję od nich po kilkanaście propozycji wyjścia na kawę, obiad, czy kolację… Mam nawet takich fanów, którzy piszą do mnie codziennie już od wielu lat. Czasem nie mam nawet siły tego wszystkiego czytać, bo jest tego tak dużo.

A gdyby twój wierny fan był zarazem bardzo przystojny i interesujący, dałabyś się zaprosić na kawę?

Czemu nie? Chociaż raczej wszyscy moi mężczyźni nie wiedzieli na początku czym ja się w ogóle zajmuję. Każdy był z totalnie innej branży i każdy też był pracoholikiem. Zdecydowanie bardziej mnie to pociągało, że faceci nie wiedzieli czym się zajmuję i poznali mnie z innej strony niż, jako aktorkę. Widzieli we mnie zwykłą, normalną, fajną dziewczynę, którą po prostu da się polubić, a nie o której ma się już odgórnie wyrobione zdanie. To, jacy jesteśmy w mediach jest często mylne, bo tworzymy jakieś kreacje. Jestem zupełnie inna w serialu, albo na scenie, a inna jako osoba prywatna.

Aktorce, czy też innej osobie publicznej trudniej jest znaleźć miłość?

Praca aktora jest w ogóle dosyć trudna, dlatego że cały czas się z kimś spotykamy. Nie raz spędzamy z daną osobą na planie każdy dzień i musimy odgrywać różne role. Moi mężczyźni spoza branży musieli się zawsze do tego przyzwyczajać. Aktorzy w ogóle żyją w nieustannym pędzie, często się wyjeżdża, podróżuje, a to wiele utrudnia… Wydaje mi się, że osobom które są znane nie jest łatwiej w miłości.

Co się znajduje w treści maili, które dostajesz od fanów?

Ojej, treści są przeróżne. Dostaję wiersze, które sam ktoś dla mnie napisał, albo fani opowiadają mi co robią, za co mnie lubią. To jest trochę taka forma ich pamiętnika, bo mi się zwierzają z tego, co myślą, czym się zajmują… Tak naprawdę piszą wszystko na co mają ochotę. Ale muszę przyznać, że są niezwykle kreatywni, żeby wzbudzić moje zainteresowanie.

Zdarza się, że faceci wysyłają ci swoje zdjęcia w negliżu?

Oczywiście, nawet  wysyłają je do teatru, w którym pracuję! Przychodzą też zdjęcia mężczyzn, którzy opisują siebie  chwalą się, że mają trzy samochody, albo dwa głośniki w domu (śmiech). Śmieję się teraz, ale ogólnie jest to bardzo miłe.

Poniżej krótka fotorelacja, enjoy! ;)

vounnamed voxunnamed voxxunnamed voxxxunnamed voxxxxxunnamed voxxxxxxxxxxxunnamed

2 thoughts on “Na samotność terapia, nawet ta zwariowana.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>