#ja #i #moja #prywatność

Ostatnio zaktualizowane33

Gdy byłam małą dziewczynką marzyłam o tym, aby zostać gwiazdą,  aby ludzie zaczepiali mnie na ulicy i prosili o autograf i abym każdego dnia mogła znaleźć w tabloidach kilka słów na swój temat. Nieco później uświadomiłam sobie, że wizja mediów wchodzących z buciorami w moje prywatne życie wcalale nie jest tak ekscytująca i zaczęłam nawet współczuć naszym rodzinym gwiazdom, że nie przestają być na cenzurowanym. Jakże szybko zmieniły się moje uczucia, gdy dostrzegłam, że apele pseudo pokrzywdzonych celebrytów o uszanowanie prywatności poprzedzane są publikowaniem na portalach społecznościowych intymnych zdjeć z ich życia…

Ostatnio coraz szerzej otwieram ze zdumienia oczy dowiadując się o poczynaniach pewnej dziennikarki, która jeszcze jakiś czas temu była dla mnie inspiracją i dała mi mnóstwo powodów, dla których postanowiłam związać się z dziennikarstwem. Niedawno dała mi jednak jeden powód dla którego nigdy nie chciałabym pójść w jej ślady. Anna Wendzikowska – wydawać by się mogło, że kobieta inteligentna, oczytana, przebojowa. Zawsze zazdrościłam jej szczęścia i tych wszystkich Bradów Pittów, z którymi przeprowadziła wywiad. Czar prysł, gdy zaszła w ciążę, a w zasadzie, gdy na świat przyszła jej pociecha, Kornelia. Wraz z narodzinami córki media zaczęły interesować się życiem Anny. Rozpisywano się o jej nadmiernych, ciążowych kilogramach, wózku, jakim wozi swoje dziecko i oczywiście o tym, czy Kornelia bardziej upodobniła się do mamy, czy do taty. Dziennikarka nie dawała jednak za wygraną:

Przechwytywanie w trybie pełnoekranowym 2015-08-03 093031
Jak się nieco później okazało naturalnym i odpowiednim momentem były rodzinne wakacje Wendzikowskiej. W trakcie rajskiego urlopu, celebrytka zamieściła na swoim Instagramie to:

Przechwytywanie w trybie pełnoekranowym 2015-08-03 093533

Pomijając fakt, że nieco trudno uwierzyć, że gwiazda trzeciej ligii wzbudza zainteresowanie turystów na drugim końcu świata, jakże NATURALNIE i SPONTANICZNIE kilka godzin później w kioskach pojawiło się wydanie dwutygodnika Gala z taką okładką:

Przechwytywanie w trybie pełnoekranowym 2015-08-03 093311
Nie trudno sie domyślić, jaki był zamysł Wendzikowskiej. Ostatecznie trochę jednak nie wyszedł, a całość finalnie dała efekt szopki i cyrku.

Wspomniana wyżej pani to jednak nie jedyny przypadek, który w ostatnim czasie kojarzy się z terminem hipokryzja.

Marina Łuczenko – podobno śpiewa, podobno jest też aktorką. Nikt nie ma z kolei wątpliwości, że celebrytka od dwóch lat związana jest z piłkarzem, Wojciechem Szczęsnym. Dosłownie kilka sekund zajmie nam znalezienie informacji o tym, czy i kiedy para się zaręczyła, w jakim hotelu nocowali w miniony weekend i dokąd postanowili się przeprowadzić. Szkoda, że trochę dłużej trwa wyszukanie pozytywnej recenzji płyty Łuczenko. No bo chyba jakąś nagrała, nie?

Ostatnio zaktualizowane27-001

Przechwytywanie w trybie pełnoekranowym 2015-08-03 093659

Po podzieleniu się ze światem wszystkimi mniej lub bardziej ważnymi wydarzeniami ze swojego życia, po tym, jak była juz o krok od tego, aby opublikować zdjęcie penisa swojej miłości, Marina postanowiła zażądać od mediów, fanów, wrogów i innych internautów  USZANOWANIA JEJ PRYWATNOŚCI. Oto jej oświadczenie. Zamieszczone nigdzie indziej jak na Instagramie.

Przechwytywanie w trybie pełnoekranowym 2015-08-004

 No cóż, jak na podobno znikomą aktywność celebrytki na portalach społecznościowych, podejrzanie sporo można dowiedzieć się o pikantnych szczegółach jej życia intymnego. Czy w tej sytuacji kogokolwiek powinno dziwić, że dla mediów bardziej łakomym kąskiem jest to, w jakim kolorze skarpetek gustuje Szczęsny niż to, co zainspirowało Marinę do rozpoczęcia pracy nad albumem bla bla bla bla?

Biorąc też pod uwagę totalny brak konsekwencji panny Łuczenko, pomimo oświadczenia nie mam najmniejszych wątpliwości co do kontynuowania prowadzenia instagramowego pamiętnika. Marino, fajnie się czasem patrzy na Wojtka, ale chcemy więcej negliżu!

Facebooki, Instagramy, Spachaty i Bóg jeden wie co jeszcze przejęły w dzisiejszych czasach władzę. Portale społecznościowe spowodowały, że wolimy spojrzeć na swoje życie, przepiękne miejsce, czy też nas samych przez pryzmat przerobionego, wyretuszowanego i sztucznie oświetlonego zdjęcia. Coraz więcej osób uzależnia się od dostarczania światu rąbka (czasem rąbeczka, nie raz rąbczyska) swojego życia i rzeczywistości (często skrzywionej).
Ten rodzaj ekshibicjonizmu dopadł mnie, Ciebie i wiele gwiazd. I nie ma w tym nic złego. Niech każdy karmi świat swoimi zdjęciami, na tyle, na ile chce. Ale na miłość boską, jeżeli ktoś dobrowolnie decyduje się na to, aby inni mieli wgląd do jego życia, niech później nie oczekuje od tych samym ludzi uszanowania jego prywatności.

O nieinteresowanie się życiem osobistym może prosić Marcin Dorociński, Agata Kulesza, czy też Robert Więckiewicz. Nie świecą tyłkiem na Instagramie, bo prawdopodobnie nawet nie założyli sobie tam kont. Nie   pozują z butem na otwarciu butiku, bo tego typu imprezy nawet ich nie interesują. Nikt nie robi im pseudo przypadkowych zdjęć na wakacjach w Tajlandii i nikt nie wie o ewentualnych sprzeczkach z ich partnerami. O ile w ogóle ich mają. Oni nie muszą krzyczeć, wydawać oświadczeń, zaznaczać, że nie są celebrytami. Nie muszą bo nimi nie są.
Zasada jest prosta – jesteś na pudelku bo chcesz tam być i zrobiłeś i ciągle robisz drogi celebryto absolutnie wszystko, aby utrzymać się na pierwszej stronie tego portaliku.
No ale chyba nie ma takiej tragedii? Celebki i celebcie, głowa do góry!W końcu nie ważne co mówią, ważne, że nie przekręcają nazwiska ;)

Ostatnio zaktualizowane29

Ostatnio zaktualizowane30

Ostatnio zaktualizowane31

Ostatnio zaktualizowane32

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>