„Taniec z gwiazdami” na własnej skórze, czyli cha-cha z Maserakiem i latin jazz z Barańskim.


Nim jeszcze zamieszkałam w Warszawie, zazdrościłam jej mieszkańcom szerokiego wachlarza możliwości spędzania wolnego czasu, a co za tym idzie – spełniania najskrytszych marzeń. Jako osoba, którą od zawsze kręcił kolorowy świat show biznesu, podniecałam się tym, że w stolicy mieszkają i pracują najpopularniejsi artyści, dziennikarze, czy też aktorzy w kraju. Miałam kiedyś marzenia by rysować na ASP, uczyć się w szkole filmowej Bogusława Lindy, rozwijać się dziennikarsko w największych redakcjach, czy też stawiać pierwsze kroki w tańcu u mistrzów Polski. Choć do szkoły Lindy (jeszcze!) nie poszłam, a studiuję jedynie vis-à-vis ASP, udało mi się liznąć pracy w charakterze dziennikarza, a od niedawna uczę się… tańczyć u mistrzów! Czytaj więcej