Wizyta na planie serialu „Singielka”

IMG_20160227_123149

Wielka hala zdjęciowa w Starym Sękocinie. Wchodzimy do środka, a tam: na lewo zamknięte drzwi na plan serialu „Aż po sufit!”, na prawo otwarte – na plan „Singielki”. Kierujemy się do mieszkania Elki Kowalik, przez jej łazienkę przechodzimy do redakcji „Co tam?”, a z jej kuchni zakradamy się po cichu do mieszkanka Tomasza. Piętro wyżej Elka prezentuje nam swoją garderobę, a zakręcona Malena zdradza gdzie znajduje się charakteryzatornia i proponuje zrobienie mejkapu. To jednak tylko namiastka tego, co spotkało nas na planie… 

Tajemnice mieszkania Elki Kowalik.

Idąc na plan „Singielki” dostałyśmy informację, że będziemy mogły zebrać materiał w redakcji „Co tam?”. Pojęcia wtedy nie miałam, że redakcja mieści się tuż za ścianą mieszkania Elki Kowalik. Byłyśmy o krok od pisku po tym odkryciu. Wparowałyśmy do niego niczym szaleńczy tłum do „Haema” po kolekcję Balmain. Czułam się jak dzikus. Pobiegłam z miejsca do kuchni, która zachwyciła mnie w każdym detalu. Musiałam sprawdzić, co Elka trzyma w lodówce i nie dość, że okazało się, że prawdziwe jedzenie to jeszcze ewidentnie jest ono zjadane. Co tam znalazłam? Kilka jajek, ketchup, wyjedzony dżem domowej roboty i jakieś dziwne mleczne przetwory.

Na kuchennym blacie z kolei stało kilka warzyw, makaronów oraz… szampan! Najprawdziwszy w świecie szampan– sorry nie byłabym sobą nie sprawdzając czy to nie fake. Jak się okazuje, serialowe szampany to wcale nie Piccolo tudzież Sprite. Co jeszcze mnie zaskoczyło? Prywatne zdjęcia Pauliny Chruściel. Aktorka specjalnie na potrzeby produkcji, udostępniła swoje zdjęcie z dzieciństwa, które wisi na ścianie jej kawalerki. Jak widać, nawet w serialu twórcy dbają o każdy detal, jaki znajduje się planie. Ogólnie jej mieszkanie było dokładnie takie, jak pokazane jest w telewizji. Jedynie trochę zdziwił mnie metraż, bo z reguły wszystko w tv jest większe niż w rzeczywistości. Tutaj odniosłam odwrotne wrażenie.

image (1)

Po degustacji szampana, sprawdzeniu czy łóżko Elki jest wygodne (potwierdzam-jest) i przemacaniu wszystkiego co się da, poszłyśmy do łazienki. O ile samo mieszkanko było bardzo realistyczne i prawdziwe, tak łazienka to było małe pobojowisko. Piękna wanna, umywalka i lusterko na swoim miejscu, jednak gdzieś tam po środku stał sobie ot tak kibelek, a na podłodze można było się zabić o kable i inne niezidentyfikowane przedmioty. Poza tym stał w niej wielki reflektor i nie była ona zabudowana, więc prosto z łazienki można było przejść do jednego z redakcyjnych pomieszczeń:)

Redakcja „Co tam?”, a tam… oglądamy, jak powstaje jedna ze scen!

Prosto z łazienki Elki, przeszłyśmy do redakcji. Wciąż z ciekawością i radością małego dziecka buszującego po „figloraju” zwiedzałyśmy każdy kąt. Wparowałyśmy do gabinetu naczelnego/naczelnej, gdzie oczywiście musiała powstać sesja za jego/jej biurkiem ;) Wszystko w nim było tak prawdziwe (to było chyba jedyne pomieszczenie, w którym nie walały się żadne kable po podłodze), że byłabym skłonna uwierzyć, że tam naprawdę pracuje naczelny.

Inaczej było z serialową stołówką „Szybki Kubek”, która miała się nijak do tej, którą widzimy w serialu. Wyglądała jak mała graciarnia i skład wszystkich lamp. Właściwie ledwo się zorientowałam, że to ona. Co mi się w niej jednak podobało? To, że jedno z jej wyjść prowadziło prosto do mieszkania Tomasza ;) Ale o tym później. Sama redakcja prezentowała się tak, jak na ekranie i to właśnie tam widziałyśmy jak kręcą krótką kilkusekundową scenę. Choć scena miała dosłownie zaledwie kilka sekund – powtórzeń było chyba ze trzydzieści. Widziałam, że niektórzy aktorzy momentami mieli już dosyć i nie mogli się powstrzymać od westchnięć i przewracania oczami.

Energia nie opuszczała Ani Oberc  – serialowej recepcjonistki Moniki. Cały czas uśmiechnięta, biegała tam i z powrotem zajadając się ciastkami (taka scena;)). I choć zdradziła nam po cichu, że bolą ją już od szpilek nogi, w ogóle nie było tego po niej widać! Zaskoczyła mnie zaś reakcja Izy Kuny (serialowa naczelna Dorota), która widać, że jako profesjonalna aktorka  z ogromnym doświadczeniem, nie lubi kiedy coś jest nie jest robione na sto procent. W pewnym momencie uniosła głos na aktorów (za pomyłki w tekście). Byłam pewna, że odgrywa jedną ze scen – dopiero po chwili dotarło do mnie, że zrobiła to jako aktorka a nie serialowa postać. Powtórzeń było naprawdę sporo i było to męczące nawet dla nas, czekających na Dominikę Gwit (serialową Gośkę). Reżyser dbał o to żeby wszystko było perfekcyjne, nawet to pod jakim kątem ktoś zerka, czy z jaką prędkością pojawi się w kadrze. Nie jest łatwa praca aktora…a już na pewno nie jest dla osób niecierpliwych.


https://www.instagram.com/p/BCNAM9zMFrP/?taken-by=kavoxblog

Mumia w mieszkaniu Tomasza.

Po dokładnym zwiedzeniu redakcji, czas na odwiedziny u Tomasza. Choć jego osoby w mieszkaniu nie zastałyśmy i było w nim ciemno jak w jaskini (nie kręcili tam akurat tego dnia żadnych scen). Ciemno, nie ciemno. Oświetliłam delikatnie latarką w telefonie i zwiedzałam. Nagle serce stanęło mi w gardle i myślałam, że zejdę na zawał. Ktoś leżał sobie na kanapie owinięty w biały koc. Jak się okazało, ktoś sobie postanowił uciąć małą drzemkę na planie. I nie – Tomasz to na pewno nie był, ponieważ był na zdjęciach tuż za ścianą L W mieszkaniu mamy Elki, które również nie było oświetlone także trafiłam na kogoś, kto się ukrywa w ciemnościach. Okazało się, że również odpoczywał i że to jest normalne na planie. W przerwach między zdjęciami nie ma problemu by uciąć sobie gdzieś drzemkę i łóżko Elki Kowalik, pewnie również niejednokrotnie posłużyło komuś do spania :)

Raj w garderobie. Setki ciuchów, sztuczna pupa i miliony kosmetyków.

Na naszą prośbę, Elka zabrała nas do garderoby dla aktorów. Było tam wszystko! Cały regał opisany nazwiskami – co dla kogo, a na nim setki ciuchów, biżuterii, kapeluszy… Wszystkiego! Marzyłam żeby to był jeden z moich pokoi… Jedynym elementem, który był spoza moich snów, był sztuczny tyłek Elki. Tak, na wieszaku wisiała miękka, wypchana jakąś pianką czy czymś pupa. Wiedziałam już wcześniej, że Elka z takiej korzysta i zawiodłam się trochę, bo myślałam, że jest ona większa. A tu smutne wieści, okazało się, że jest wręcz mniejsza niż… moja własna. Masz ci los.

Do mejkapowni zaciągnęła nas podekscytowana  Malena (Laura Breszka). Prywatnie osoba niezwykle pozytywna, pokręcona (udzielając wywiadu Karolinie, odpowiadała nawet na pytania patrząc na siebie w lustro, chcąc by było wyjątkowo… ;)) Nieźle się uśmiałam, siedząc sobie z boku i słuchając rozmowy dziewczyn. Nie taki wilk straszny jak go malują. Laura to naprawdę mega pozytywna babka!

Podsumowując i cytując słowa Karoliny – na planie „Singielki” czułyśmy się jak małe dzieci w Disneylandzie. Dosłownie. Do teraz mam łzy w oczach, jak o tym myślę i chcę tam znowu wrócić! Jestem totalnie zakochana i zafascynowana światem filmu i czuje impuls by spróbować w końcu swoich sił w nowej – aktorskiej dziedzinie. Hala zdjęciowa, w której pachniało drewnem, wspaniałe wnętrza, niezwykle pozytywna i wesoła ekipa na planie, uświadomiły mi, że mogłabym wręcz stamtąd nigdy nie wychodzić. Gdybym tylko mogła… ;)

Chcę jeszcze podziękować kochanej, zakręconej Sylwii od PR’u w TVN, która udzieliła nam akredytacji i dbała o to, żebyśmy wyszły w stu (albo i dwustu!) procentach zadowolone :) To właśnie dzięki niej mogłyśmy się na chwilę poczuć jak w bajce. Dziękujemy.

Poniżej mała galeria (więcej zdjęć szukajcie tutaj -> https://web.facebook.com/media/set/?set=a.1095871840454650.1073741933.531673546874485&type=3 i wywiady Karoliny, które przeprowadziła dla Jastrząbpost :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>