Pokaz Bizuu wiosna/lato 2016

W miniony wtorek odbył się pokaz kolekcji marki Bizuu tworzonej skrupulatnie przez siostry – Blankę Jordan i Zuzannę Wachowiak. To było wyjątkowe wydarzenie, bowiem zostało ono połączone z 5-tymi urodzinami firmy! Gdzie tym razem projektantki zabrały grono swych kobiecych wielbicielek? Jaką kolekcję przygotowały dla nas na swoją 5-tą rocznicę? Jakie trendy wyznaczyły na wiosnę/lato 2016? Zapraszamy w podróż po paryskiej galerii, choć pozornie mogłoby się wydawać, że to tylko warszawskie studio telewizyjne ATM…

Czytaj więcej

Wycieraczki, zeberki, paski, panterki, czyli pokaz Jakuba Bartnika

Kiedy swój pierwszy, autorski pokaz zaprezentować ma zwycięzca programu Project Runaway, nie może nas na nim zabraknąć! Gdy wraz z pojawieniem się programu na antenie rozpoczął się szał na projektowanie, nikt nie mógł przewidzieć jaki  znajdzie to finał. Jak się dziś okazuje – całkiem niezły. Dowodem tego jest Kuba Bartnik, znany Wam szerzej jako Jacob Birgen, który po prawie roku od zwycięstwa I edycji PR zorganizował swój pierwszy pokaz mody i zaprezentował pierwszą kolekcję.

10285553_890620097646493_1444012212778068751_o

Czytaj więcej

5 razy BOHOBOCO!

foto:zyjesz.pl

foto: zyjesz.pl

Sezon pokazów mody trwa na dobre. Po wyjątkowym pokazie kolekcji Paprockiego i Brzozowskiego przyszedł czas na duet BOHOBOCO, którzy w poniedziałek zaprezentowali kreacje na sezon wiosna/lato 2015, jednocześnie obchodząc swoje 5 urodziny!

Czytaj więcej

Expresem do Orientu


Photo: Facebook/Macademian girl

W orientalną podróż zabrał nas w czwartkowy wieczór Dawid Woliński, prezentując swą najnowszą kolekcję „Orient Express”/jesień 2014.

Wyprawa zaczęła się w środku ogromnej hali, znajdującej się przy ulicy Domaniewskiej 37.  Nie brzmi zbyt orientalnie, prawda? Odpowiedni wystrój wnętrza potrafił jednak zdziałać cuda! Pomarańczowo-czerwone światła, eleganckie, pokryte czerwonym materiałem krzesła dla gości i gigantyczny baldachim unoszący się nad wybiegiem, przeniosły mnie na chwilę do krainy baśni tysiąca i jednej nocy. A to był dopiero początek…

Podobno co roku Dawid Woliński zabiera miłośników swych kolekcji w jakąś podróż, przenosi wszystkich do wykreowanej przez siebie historii. „Podobno” bo niestety nigdy wcześniej nie miałam okazji tego osobiście sprawdzić. Wybrałam się zatem w nieznane, nie spodziewając się dosłownie niczego. Zobaczywszy pięknie udekorowaną halę stwierdziłam, że będzie pięknie i takiego właśnie – pięknego pokazu oczekiwałam.

Stanęłam sobie standardowo, grzecznie w ostatnim rzędzie, choć przyznam, że organizatorzy zadbali tym razem o wyjątkowo dużo miejsc siedzących! Wyjątkowo pokaz rozpoczął się punktualnie, z kolei tradycyjnie – zapoczątkowały go gasnące światła. Krainę, w której przebywaliśmy, pochłonęła absolutna ciemność – mój ulubiony moment, dreszczyk przed tym, co za chwilę zobaczymy.

Kiedy zobaczyłam na wybiegu pierwszą modelkę, wiedziałam, że do samego końca pokazu będę stała z otwartymi ustami. Pierwszy raz zobaczyłam kolekcję, która była tak przepełniona złotem, kolorowymi, półszlachetnymi kamieniami, przypominającymi szmaragdy oraz ornamentalnymi haftami, niekiedy oplatającymi całe kreacje. Przypuszczam, że każda modelka, która dumnie prezentowała swoją sukienkę, mogła poczuć się w niej chociaż na chwilę jak arabska księżniczka. Szczególną uwagę przykuła kreacja, w której błyszczała Doda (swoją drogą ciekawe, czy to sukienka spowodowała, że gwiazda „błyszczała” czy może fakt, że dzień wcześniej „podała” w trochę nietypowy sposób rękę Agnieszce Szulim). Stworzyła ją wraz z Dawidem i chyba mogę przyznać, że to dzieło sztuki, zrobiło na mnie piorunujące wrażenie. Kolorowe kamienie, wplecione w ornamentalne błyszczące hafty, a do tego krój podkreślający kobiecą figurę, stworzyły strój godny bogini.

Doda nie spodziewała się, że jej kreacja będzie jedyną, aż tak obfitą w złoto i błyszczące dodatki:

„Jak szyłam razem z Dawidem tą sukienkę, to myślałam, że cała kolekcja będzie bardziej, że tak powiem „na bogato”, a tu się okazuje, że moja sukienka, to jest kompletne Bizancjum! Myślałam, że wszystkie będą takie, a większość okazała się bardziej klasycznych”

Oczywiście cała kolekcja zachowała niepowtarzalny, charakterystyczny styl Dawida. Kreacje cechowały nieszablonowe kroje i piękne ułożone materiały kaszmiru. Niektóre sukienki zostały okraszone delikatnym tiulem, który snuł się lekko w powietrzu. Bogate, luksusowe dzieła sztuki to jednak nie wszystko. Projektant pokazał w tej kolekcji również elementy klasyki. Stroje bardzo proste – lecz niesztampowe, bez błyszczących zdobień. Należą do nich sukienki w barwach mlecznych, nasycone oberżyną, intensywnym granatem tudzież pastelowym błękitem.

Orient Express, to kolekcja przeznaczona dla wszystkich kobiet – delikatnych, luksusowych, silnych…  Trudno byłoby nie wybrać czegoś dla siebie.

Dawid postarał się również, aby i druga część publiczności wyszła zadowolona, tworząc tym samym linię męską. Niewiele o niej wspomnę, ponieważ została ona całkowicie przyćmiona przez błyszczące kreacje dla kobiet:) Dawid poszedł w kierunku prostych krojów, tworząc szerokie bluzki, marynarki, spodnie, czy też… szlafroki. Kolorystyka ciemna, grafitowa, szara, brudno-złota, niekiedy khaki. Linia dla mężczyzn bardzo klasyczna, ale i odzwierciedlająca styl Dawida.

„Kolekcja męska jest bardzo mną inspirowana. Ja jestem bardziej powściągliwy, nie noszę brylantów, ani kryształów (śmiech), chociaż czasem lubię też zaszaleć. Myślę, że następna kolekcja dla mężczyzn, będzie troszeczkę bardziej odważna” - mówi Dawid

Co jeszcze na temat swej kolekcji miał do powiedzenia projektant?

„To jest kolekcja, która była tak naprawdę inspirowana moimi podróżami, tym, gdzie się pojawiałem, gdzie finalnie wylądowałem na moich wakacjach, gdzie szukałem tkanin. To jest podróż pomiędzy Warszawą, Dubajem, Bangkokiem, Bombajem i znów finalnie – Warszawą. Stąd ta cała kobieta, która się pojawiła, bogata w tiule, cała w kryształach, 24-karatowym złocie i półszlachetnych kamieniach. To jest takie szaleństwo, o którym myślę, że marzy każda kobieta. Pojawiły się też niesamowite kryształy boheme, które marka Lilou sprowadziła do Polski. Myślę, że to jest bardzo fajny, inspirujący produkt, który można różnie wykorzystywać – od pierścieni, poprzez bransolety, wisiory. U mnie pojawiły się na sukienkach. Ponadto inspirowałem się Imeldą Marcos – żoną szalonego dyktatora Filipin. Kobieta ma swój świat i w nim właśnie żyła. Ta kolekcja powstawała praktycznie rok czasu, także bardzo długo. Jest bardzo detaliczna, każda sukienka ma bardzo dużo detali, które składają się na sumę pracy mojej, oraz moich krawcowych. Dziewczyny z pracowni to prawdziwe championy! (Śmiech) Nie mają sobie równych!”

Po pokazie zapytałam również modowego znawcę, największego polskiego fotografa – Marcina Tyszkę, co sądzi na temat najnowszej kolekcji swojego przyjaciela.

„To była przepiękna kolekcja, myślę, że najlepsza ze wszystkich – pod każdym względem. Sukienki przyćmiły troszeczkę kolekcję męską, ale myślę, że ta męska kolekcja, to było tylko „widzi mi się” Dawida. Ma on głównie bardzo ekskluzywne klientki żeńskie i to właśnie o nich myśli. Dawid najbardziej kocha kobiety, a one kochają jego, bo świetnie się czują w jego kreacjach!”

W tych, z kolekcji orientu, na pewno będą się czuły jak prawdziwe boginie! Przeglądając starsze projekty Dawida, zgadzam się ze słowami Marcina Tyszki. Uważam, że kolekcja ta jest zdecydowanie najlepsza i zachwycił mnie zarówno jej przepych, luksus, jak i konkurująca z nimi prostota. Sądzę, że pokaz ten, był jednym z najpiękniejszych, jakie widziałam. Tymi słowami, kończę tę podróż poprzez krainę mlekiem i… złotem płynącą! Wracam z orientalnego Bangkoku, poprzez słoneczny Dubaj, do chłodnej Warszawy. Was odsyłam do zdjęć, najciekawszych według mnie – kreacji:)

13 razy Paprocki&Brzozowski !

Każda rocznica jest niezwykle ważna. Bez wyjątku. Czy dotyczy ona nas samych, czy też naszych bliskich, czy świętujemy wspólnie spędzone chwile, albo lata istnienia naszej firmy – zawsze jest to istotny rok za pasem. Są to kolejne lata, które udało nam się sukcesywnie przetrwać mimo licznych niepowodzeń i przykrości, które tak często stawiane są na naszej drodze. Każda zatem rocznica jest powodem do radości i celebracji – nawet ta 13!

Czy sama liczba „13” może rzeczywiście mieć jakiś wpływ na nasze nieszczęście? Oczywiście, że nie. Wszystko tkwi w naszej podświadomości, o czym Mariusz z Marcinem, chyba doskonale wiedzą, skoro podjęli ryzyko uczczenia 13-tego jubileuszu swojej marki. Projektanci podeszli do tego z ogromnym dystansem oraz ironią, prezentując nam kolekcję ubrań przepełnionych prostymi koszulkami z nadrukami w postaci liczb 13 oraz 7, a także czarnych kotów i czterolistnych koniczyn. Można powiedzieć, że odwrócili „kota ogonem” i pechową liczbę 13 zamienili na drugą – szczęśliwą stronę.

Pokaz miał miejsce w praskim Soho Factory, które jest chyba jednym z ulubionych miejsc Paprockiego i Brzozowskiego, gdyż tam również zaprezentowali m.in. swą poprzednią kolekcję. Nasze osobiste wspomnienia z tą halą są równie pozytywne, zatem ucieszyłyśmy się na wieść, że ponownie możemy się tam wybrać. Wnętrze niczym nie zaskakiwało. Jak zwykle po lewej i prawej stronie stały barki z alkoholem, po środku czerwony dywan prowadzący do „ścianki wspinaczkowej”, za którą znajdował się wybieg i krzesełka dla gości. Zaskoczenie nastąpiło zobaczywszy na początku wybiegu ogromną głowę czarnego kota, który groźnie łypał na nas wzrokiem. Czegoś takiego jeszcze nigdy nie widziałyśmy i pierwsza myśl, jaka się pojawiła, to pytanie – skąd będą wychodzić modelki? Czyżby z paszczy lwa? Tfu, kota?:) Niestety nic z tego…

Pokaz rozpoczął się standardowo po czasie, bo nie od dziś wiadomym jest, że jedną z najważniejszych części tego typu imprez jest 1-2 godzinne pozowanie gwiazd i celebrytów. Gdy jednak każdy (a właściwie z tego, co słyszałyśmy, a nawet widziałyśmy –nie każdy…) zajął swoje miejsce – zgasły światła i Kasia Sokołowska poprosiła o nieużywanie aparatów ani kamer przez pierwszą minutę pokazu. Nie ma co ukrywać, że się zdziwiłyśmy i fala adrenaliny przepłynęła przez nasze ciało. Było naprawdę magicznie – zrobiło się totalnie ciemno i nagle całą halę wypełniła niesamowicie głośna, mroczna, elektroniczna muzyka, z kolei z oczu kota wystrzeliły laserowe zielone smugi światła. Efekt był piorunujący, totalnie zapierający dech w piersiach. Rzeczywiście, potężny łeb kota, przez minutę kierował swe laserowe spojrzenia na publiczność, po czym pojawiło się światło i zaczęły wychodzić modelki. Oczywiście zza ogromnej głowy, nie z paszczy:)

W trakcie pokazu żadnych efektów specjalnych już nie było, z kolei zwieńczenie było równie spektakularne jak i rozpoczęcie, gdyż całe Soho zostało „zalane” złoto-srebrnym deszczem gwiazdkowego konfetti. Muzyka, piękne, kolorowe, a w tym również błyszczące metaliczne stroje, niebieskie balony w rękach modeli + spadające gwiazdki, stworzyły przepiękną kompozycję, która zaczarowała myślimy, że – wszystkich przybyłych gości. Niespodzianką był występ Wandy Kwietniewskiej, która zaśpiewała piosenkę „Siedem życzeń”.

Jak można się domyślić, to właśnie z serialu „Siedem życzeń” Paprocki i Brzozowski czerpali swe inspiracje. Potwierdzają to nadruki na koszulkach „Hathor, Hathor, Hathor” czyli magiczne słowa wypowiadane przez serialowego kota Rademenesa, a także sam kot. Być może to właśnie jego głowa królowała podczas jubileuszu. Sam Mariusz Brzozowski zdradził nam, że była ona tego wieczoru symbolem przemiany

„Kot jest nawiązaniem do liczby 13, do czegoś, co kojarzy się z pechem. Nam posłużył do zabijania tego pecha, do tego żeby przerodził się on w szczęście”.

Udało się! Pokaz odbył się bez szwanku, wszystko było perfekcyjne, a sama kolekcja jak zwykle zachwyciła. Pomijając motywy szczęśliwych symboli, projektanci stworzyli po raz kolejny, charakterystyczny dla nich, niesamowicie kobiecy, subtelny look. Na wybiegu pojawiły się sukienki z delikatnych, zwiewnych tkanin, przeplatane uroczymi falbanami w pastelowych tonacjach. Tuż obok nich, dla kontrastu stworzyli metaliczną linię, zachwycających połyskiem złotych, mroźno niebieskich, granatowych i grafitowych kreacji. Nie zapomnieli także o części męskiego grona. Najwyraźniej po ostatnim debiucie odnieśli sukces, gdyż na wybiegu zjawili się także modele ubrani w kolorowe marynarki i spodnie, udowadniając wszystkim, że moda męska wcale nie musi być szara i smutna.

fot. Filip Okopny

Paprocki&Brzozowski w piękny sposób uczcili swoje święto, czego serdecznie im gratulujemy! Życzymy, aby taki szczęśliwy czarny kot Rademenes towarzyszył im przez kolejne 13 lat i spełniał ich najśmielsze marzenia:)

Hathor Hathor Hathor!